poniedziałek, 22 lutego 2016

Rehabilitacja


Rehabilitację Amelki zaczęliśmy niemal od razu po jej urodzeniu, tuż po wyjściu ze szpitala w Katowicach Ligocie. To sąsiadka, która jest położną poleciła nam pana Marka. Pan Marek wcześniej też ćwiczył splot u innej dziewczynki i jej mama bardzo go sobie chwaliła. Tak więc Amelka ćwiczy z panem Markiem od pierwszego miesiąca życia.
Skierowanie dostałam już z Oddziału Patologii Noworodka w Katowicach. I od razu "uderzyłam" do ośrodka, w którym przyjmował polecony rehabilitant.
Pan Marek okazał się bardzo dobrym fachowcem, a co najważniejsze potrafił zachęcić dziecko do rehabilitacji, poprzez zabawę i cały system nagród w postaci naklejek, kolorowanek.
Amelka nigdy nie płakała na rehabilitacji u tego pana, uwielbia go i lubi z nim rozmawiać podczas ćwiczeń. Mają świetny kontakt. Moim zdaniem dzięki panu Markowi, Amelka lubi ćwiczyć albo inaczej wie, że musi ćwiczyć aby naprawić rączkę jak to nazywa.
Kiedy córeczka była noworodkiem to pan Marek pokazywał w jaki sposób ćwiczy, jak masuje. Pokazywał jak mogę robić to sama. Dzisiaj kiedy Amelka i rehabilitant rozumieją się bez słów ja nie patrzę jak ćwiczą. Panu Markowi ufam a Amelka wie, że on jej nie odpuści, że  nie  ma  taryfy ulgowej.  I tak już od ponad siedmiu  lat. Od dwóch lat nie ćwiczę z  Amelką w domu ponieważ uważam, że rehabilitacja dwa razy w tygodniu i dwa razy basen to za dużo i widzę, że rączka ją po prostu boli. A dodatkowo co dwa miesiące mamy turnus w  Dziekanowie Leśnym.
Uważam, że to jest zbyt intensywnie i, że nie należy przesadzać. Jeżeli ćwiczymy to tylko poprzez zabawę. Amelka bardzo lubi prace ręczne, manualne dzięki mojej 16 letniej córce, która bardzo kocha naszego szkodnika, pomaga i zachęca ją. Wie, że dla siostry to niezbędna rehabilitacja. Amelka lubi mówić o wyjazdach na turnusy do dalekiego Dziekanowa, chwali się koleżankom jak ćwiczy i jest dumna z tego. Ma w Dziekanowie przyjaciół i dzięki nim również lubi tam wracać. Przed wyjazdami najgorsze są rozstania z siostrami i tatą. Dni przed wyjazdem należą do tych trudnych - Amelia jest  rozdrażniona, ćwiczenie źle  idzie. Tłumaczę jej wtedy, że bardzo ją kochamy i chcemy by kiedyś była samodzielna i spełniała swoje marzenia. I to jest moment gdy rozmowa schodzi na temat kim Amelka zostanie jak dorośnie.
Ogromną zasługą powodzenia rehabilitacji jest pomoc moich starszych córek. Dużo daje moja stanowczość i poważne rozmowy z Amelką.
Amelka ma chorą rękę, ale zdrową głowę - to moje motto. Jest bardzo mądra i inteligentna ale nie pozwalam jej wejść sobie na głowę. Wie co można a czego nie i nie ma ulgi tylko dlatego, że ma chorą rękę. Moim  zdaniem to, że mamy dobry rehabilitanta to nie wszystko. On również musi zrozumieć dziecko, mieć podejście do dziecka tak aby rehabilitacja była przyjemnością, a nie obowiązkiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz